Część X

Zwiedzamy Alba Julia, starą rzymska stolicę prowincji cesarstwa, starannie dobraną strategicznie. Wkoło pustkowia i łąki wypalone słońcem a na horyzoncie kolejne pasma gór. Kiedyś nie sposób było zaskoczyć mieszkańców tego miasta- starożytnego Apullum. Zwiedzamy potężną cytadelę, jedną z najlepiej zachowanych w Europie- Alba Karolina wzniesioną na polecenie cesarza Karola IV, pałac książęcy i renesansowy, pałac Niclosa i Apora. Na terenie cytadeli wspaniała gotycka katedra z grobowcem księcia Jana Huynadego i królowej Izabeli Jagiellonki oraz cerkiew koronacyjna królów Rumunii. Z Alby Julia dobra droga prowadzi na wschód w kierunku Sighisoary przez Medias…
Tereny zdumiewająco zróżnicowane wielo-kulturowo. Na horyzoncie widzimy zamek na wzgórzu. Gest ręki i już zmiana trasy o ok.15km. Krętymi uliczkami wioski wjeżdżamy na wyczucie i oto stoimy przed kamiennym kościołem obronnym jak się okazało z XII, w, który nigdy nie był przerabiany. Zachował do tej pory formę dwunastowieczną, jednak niestety nie ma go na żadnej mapie. Po chwili zbiega się dzieciarnia i przychodzi dwóch mężczyzn- potomków niemieckich Sasów, którzy założyli ta wieś jak wiele innych w regionie. Większość z nich wyjechało 15 lat temu do Niemiec i teraz wracają z wykształconymi już dziećmi. Dbają o cały zespół nie modernizowany jak to bywało według nowych epok sztuki. Gdy się widzi jak 8 wieków dosłownie przesuwa mury gdyż grunt pracuje, ściany odchylone są od pionu i poziomu a kamienie nadal trwają w kolejności pierwszego murowania, to wystarczy by zacząć rozumieć czas..Tylko żal, że współcześnie skradziono obrazy z ołtarza, które tyle widziały. Ten przykład jest niestety nie tylko jednostkowy.Obok wioski zakładane przez Węgrów. Schludne, ozdobne w fantastyczne bramy wjazdowe, wejściowe z wielopoziomowymi okapami wykonanymi z gontu lub bogatsze kute z blachy. Wioski niektóre maja dwujęzyczne tablice z nazwa miejscowości – rumuńska i węgierską. 3 km przed Sigishoarą w małym miasteczku Danes, oglądając barokowy kościół zbudowany przez Niemców spotkaliśmy dwóch amerykanów objeżdżających Rumunie wypożyczonym autem. Rzucając cukierki, fotografowali Cygańskie dzieci na tle tegoż kościoła. Czuliśmy się nieswojo, ale cóż, każda narodowość ma swoją moralność. Dowiedzieliśmy się od nich, że po drodze mamy luksusowy kemping wg najnowszego przewodnika Pascala. Ucieszeni tą wiadomością, życząc sobie wszystkiego dobrego, ruszyliśmy.