Część XX

Po spędzeniu 30 min na przejściu ruszyliśmy dalej nie płacąc żadnych opłat. Prawdę mówiąc na żadnej granicy nikt nic nie wymagał wiec nie chcieliśmy się pytać czy czegoś nam brakuje. Zawsze ktoś mógł stwierdzić chęć ujrzenia zaświadczeń o braku karalności czy grupy krwi. Nigdy nic nie wiadomo.
Bardzo się ucieszyliśmy z wjazdu na Ukrainę. Nareszcie byliśmy w stanie porozmawiać z każdym napotkanym człowiekiem po rosyjsku bez pomocy rąk i karteczek do rysowania. Pierwsze nasze kroki skierowaliśmy w kierunku Chmielnickiego później do Kamieńca Podolskiego. Musze uczciwie stwierdzić, że drogi są dobre. Bardzo rzadko spotyka się jakąś dziurę czy pękniecie w nawierzchni. Na bieżąco jest to łatane z dużym zapasem lecz łatwość utraty podwozia na ukraińskich drogach jest duża a przyczyną ich jest niesamowita nierówność nawierzchni. Kierowca czuje się jakby jechał po trakcji kolejowej. Pocieszający jest fakt, że drogi są proste aż po horyzont i tylko z rzadka pojawiają się jakieś inne pojazdy. Z reguły są to obładowane do granic możliwości UAZy i Kamazy obudowane kilkunastoma butlami na gaz ziemny wlokące się z niezmiernie mała prędkością. Od czasu do czasu mijał tylko nas szybko jadący stary Mercedes czy BMW z ciemnymi szybami. Optycznie w porównaniu z Rumunia, Ukraina jest o wiele zamożniejsza. Wydawało się nam, że Ukraina jest bardzo ubogim krajem, lecz zmieniliśmy zdanie widząc jak żyją ludzie w Rumunii. We wszystkich dziedzinach widać rożnice na korzyść Ukrainy. Zdumiewające były ceny. W Rumuni, gdzie jeszcze mniej ludzie zarabiają niż ich sąsiedzi z północy, ceny podstawowych produktów żywnościowych i paliw są wyższe od cen ukraińskich, ale również często polskich.