Część VIII

Po wjeździe do Transylwanii zdecydowaliśmy o szczegółowym zwiedzaniu tego regionu i powrót przez Ukrainę do Polski. Szukaliśmy noclegów w małych miejscowościach, przy domach z fragmentem płaskiego terenu pod namiot. Na migi pokazywaliśmy chęć snu, namiot i to wystarczało. Już pierwszy nocleg w Dragesti za Oradeą był wzruszający. Starsi gospodarze, bardzo skromnie żyjący, poczęstowali nas pomidorami, kilkoma kukurydzami i ćwiartką chleba. Pokazali studnię, przynieśli miskę, ręcznik gestem zaprosili, chociaż na początku byli bardzo nieufni, czuliśmy, że się nas boją. Ten ludzki schemat powtarzał się przez cała podróż. Nasze motocykle były w epoce i sprawowały się świetnie. Zauważyliśmy znikomą ilość jednośladów.
Nie mieliśmy stelaży z fabrycznymi kuframi, dlategóż codzienne pakowanie było kłopotliwe. Droga z Bejus przez serce „Kraju za Lasem” ( tłum. Transilvania ) do Alba Julia była poważnym egzaminem dla WSK-i i MZ–. Pięliśmy się na wysokość ok. 1200mnpm cały czas na 2 biegu, poprzez niemiłosierny upal. Wolna jazda powoli nadwerężała silniki. Serpentyny, które miejscami można było pokonać tylko na pierwszym biegu zdawały się nie mieć końca. Odszukaliśmy na mapie samochodowej liczne zaznaczone punkty zjawisk natury, z oszałamiającymi widokami i lodowymi jaskiniami w okolicach Ciapani. Jednak dojazd do nich był za trudny nawet dla nas.. Od czasu do czasu sunące Dacie pod pełnym obciążeniem zdawały się nie zauważać fatalnej drogi w górach. Trasa wiodła szczytami od 1100 do 1900m n.p.m pokrytych dziką przyrodą. Te tereny maja specyficzną zabudowę mieszkalna, która mając formę skupionej, potęguje i wzmacnia efekt niedostępności gór. Wioski były zakładane tylko przy drogach, ponieważ droga to kontakt ze światem a klimat ma tam krótkie okresy przejściowe. Zima i śnieg lub lato i upał.