Część XIV

Niezapomnianych przeżyć dostarcza nam jazda serpentynami wokół jeziora. Główna droga prowadząca brzegiem jeziora jest bardzo dobrej jakości o dużym natężeniu ruchu. Szczególnie sympatyczne jest pozdrawianie mieszkańców klaksonami o północy przez TIRy. Zbiornik ten wielkością można porównać do Zalewu Solińskiego, lecz góry są zdecydowanie wyższe. Przypadkowo trafiliśmy na nowo wybudowany prywatny kemping. W porównaniu z poprzednim, szokiem były wyśmienite warunki z ciepła wodą i pościelą. Ponieważ był to koniec sezonu więc byliśmy sami i mogliśmy doprowadzić w spokoju siebie i motocykle do jako takiego wyglądu. Koszmarny był hałas jeżdżących cała noc ciężarówek. 30zł za nocleg dla dwoje to nie było dużo. Wypoczęci i pełni ochoty do jazdy ruszyliśmy w kierunku Targu- Neant i Suceavy. Mieliśmy po drodze do obejrzenia kilka XVI wiecznych Monasterów greko- katolickich Secu, Sihastria, Neamt. Współcześnie prowadzony monaster robił wrażenie jakby czas zatrzymał się 500 lat temu. Zabudowania klasztorne i kilka cerkwi pomiędzy nimi, a w każdej wspaniały ikonostas i relikwie otoczone są kilometrami ogrodzenia z desek. Mały parking i niewielki sklep z pamiątkami stanowią wejście do całego zespołu. Nie mogliśmy zrozumieć, dlaczego wśród pamiątek klasztornych można było kupić kij baseballowy, ale co kraj to obyczaj. W obiektach zabytkowych brakowało nam jakichkolwiek opisów w innym języku niż rumuński. Klasztory te spełniają funkcję sanktuariów gdzie przyjeżdżają autobusami pielgrzymki do lokalnych świętych, dlatego dwóch motocyklistów z Polski budziło duże zaciekawienie.