Koniec

Teraz tylko pozostało nam ponad 300km do Krakowa.. Dla motocykla jadącego ze średnią prędkością 75km/h jest to spory dystans.. Zważywszy jeszcze na późną godzinę oraz przebyte ze Lwowa kolejnych 100km.. było to czyste samobójstwo. Trasa nasza wiodła przez Nowy Sącz i Limanową, ponieważ tamtejsze drogi były mniej uczęszczane a WSK nadal nie posiadała przednich świateł. Prawdopodobnie było jakieś zwarcie jednak nie miałem najmniejszej ochoty ingerować w instalacje elektryczna o godzinie 23 w nocy, gdy silnik pracował.
Ostatnie 200km przypadło nam na podróżowanie dzięki uprzejmości światła przedniego, MZ, które oświetlało drogę dla nas obydwu. W nocy temperatura spadła do 5 stopni Celsjusza, co wywołało naszą powolną hibernację.. Nie byliśmy w stanie zsiąść z motocykli podczas tankowań. Oczywiście, co dla nas było fatalne w skutkach to dla silników wyśmienite.. Zimna temperatura spowodowała wzrost mocy i bardzo dobre chłodzenie.
Zakończenie wyprawy nastąpiło o 2.18 w nocy, 1 września 2005 w Krakowie, po przejechaniu 2763km. Ucałowaliśmy rury wydechowe naszych motocykli w podzięce.

Wieczysław
Grzegorz