Część XXII

Samo stare miasto Kamieńca jest cudowne. Można by się rozpisywać na jego temat godzinami, bowiem jest godne ujrzenia i każdy, kto jest Polakiem musi przynajmniej raz zobaczyć to miejsce, pełne wspaniałej a zarazem trudnej historii dwojga narodów. Nie ma żadnego problemu z noclegami u polskich księży oraz zostawieniem motocykla czy starego auta pod ich opieką. W takim miejscu polski pojazd zabytkowy, nie tylko jest wielce pożądany, ale i bardzo dobrze komponuje się z architekturą i duchem tego miasta. Jest to również symbolem, że pamiętamy o tym, co jest za granicą oraz o Tym, co mamy koło nas.
Główny rynek wybrukowany zwany Rynkiem Polskim do dnia dzisiejszego sąsaiaduje z Rynkiem Ormiańskim od wieków. Nawet nie przeszkadzał nam brak pokryw od studzienek kanalizacyjnych śr. 70cm po drodze. Dla samochodu to katastrofa, dla motocyklisty dramat…
Samo miasto zbudowane jest na skale wapiennej wypełnianej niejako nowymi budynkami i elementami architektury obronnej które do dzisiejszego dnia niszczeją i zdane są na łaskę losu. Nowy Zamek w sąsiedztwie Starego Zamku robi smutne wrażenie. Wyglada na to, że Nowy Zamek jest w ciągu upływu lat traktowany jako magazyn budulca dla reszty starówki. Na całym zespole obronnym starego zamku, spotkać moznatylko jedną tabliczkę informacyjna: „pomnik siedemnastowiecznej architektury polsko- ukraińskiej”. Wewnątrz zamku w trzech wielki pomieszczeniach gospodarczych jest muzeum. Pierwsza izba poświęcona jest pomarańczowej rewolucji, druga napaści Niemiec na ZSRR a trzecia bohaterom ZSRR, którzy wyzwolili Ukrainę sod jarzma niemieckiego faszyzmu. Cały czas czuć atmosferę kompleksów strony ukraińskiej, bowiem tak naprawdę całe miasto zostało stworzone przez Polaków. Jakość remontów jest wielce wątpliwa i jakiekolwiek remonty wykonywane przez Polaków są bacznie obserwowane przez mieszkańców.