Część XXI

Spędziliśmy blisko 200 km w siodle jadąc do Kamieńca Podolskiego. Droga prosta, płaska, szeroka, niemiłosierny upał, dający się nam i motocyklom we znaki, powodował spadki mocy przegrzanych jednostek napędowych. Zakupy w przydrożnych restauracjach sprowadzały się do nabycia kilku lodów, zimnego napoju oraz przetestowania naszego języka rosyjskiego ze spotkanymi tam klientami. Musze nadmienić, że aby się dostać do Kamieńca Podolskiego należy, co jakiś czas pytać nowo napotkanych ludzi o drogę, ponieważ nie ma żadnych znaków prowadzących do tego miasta. Na Ukrainie uważają, że jest to polskie „osiedle” i zakorzeniona od lat, z pokolenia na pokolenie niestety niechęć do kultury polskiej owocuje na każdym kroku. Musi wiele czasu upłynąć by przełamać te bariery uprzedzeń.

Musze nadmienić, że trzeba w tym kraju uważać na milicję. Widząc taki patrol drogówki należy zwolnić i obserwować czy nie mają zamiaru zatrzymać pojazd do kontroli. Zdarzyło się nam, że milicjant prawdopodobnie chciał nas sprawdzić jednak nie byliśmy pewni czy wymachiwanie, w sposób wielce niechlujny pałką, jest gestem pozdrowienia czy komendą- STOP.
Późnym popołudniem dojechaliśmy do upragnionego Kamieńca. Zatrzymaliśmy się na rynku starego miasta o bardzo sennej atmosferze gdzie jest przyjemna restauracja w ratuszu. Ceny nie są wygórowane, piwa lanego nie chcą podawać, gdy się patrzy na dystrybutor- pipę, wiec daliśmy ujście naszemu portfelowi p5róbując różne butelkowe. Przy okazji, jako że była to niedziela, poznaliśmy przesiadujących tam polskich cieśli, którzy rekonstruowali wieżę klasztoru Dominikanów. Zaproponowali nam nocleg w pokojach gościnnych Księży Paulinów. Za symboliczną opłatą „co łaska” dostaliśmy wikt i opierunek godny króla a następnego dnia cesarza ponieważ zostaliśmy bliżej poznani. Przełożonu klasztoru codziennie miał doczynienia z turystami z Polski. Byliśmy również uczestnikami i świadkami, gdy na hełm odbudowywanej wieży wciągany był i montowany trzymetrowej wysokości miedziany krzyż przywieziony z polski. Ta niesamowita chwila, oczarowała nie tylko nas, ale także i licznie mieszkających tam ludzi. Widzieliśmy na dole wielu ludzi kibicujących tym poczynaniom.